Linux logo

Znów się spotykamy

Który to już raz spotykamy się w tych samych okolicznosciach, po raz kolejny próbując się zaprzyjaźnić. Znamy się dobrze z różnych miejsc, gdzieniegdzie z czystej wygody, niekiedy z obowiązku, a czasem po prostu z ciekawości, aby zobaczyć jak się zmieniłeś. A trzeba ci przyznać,  że choć zazwyczaj mnie rozczarowujesz to potrafię do ciebie powrócić i dać ci jeszcze jedną szansę 🙂


Moja przygoda z tobą zaczęła się jakieś 10 lat temu. Pierwszy kontakt był całkiem miły,  trochę cię poznałem, ale nie przekonałeś mnie do siebie bo nie miałeś mi do zaoferowania tego, na czym mi najbardziej zależało. Jednak oferowałeś to, co czasem okazywało się pomocne i niezbędne, a przy okazji zawsze byłeś tajemniczy i mało wylewny w słowach. Wiedziałem więc, że jeszcze do ciebie wrócę w taki lub inny sposób.  Przez kilka lat uczyłem się z tobą rozmawiać, ale ty, niczym kameleon, zmieniasz sposób komunikacji i często to, co kiedyś do ciebie mówiłem teraz jest niezrozumiałe dla tego, co masz pod swoją twardą skorupką.

Zazwyczaj nie chorujesz, nie łapiesz wirusów i czujesz się dobrze,  ale kiedy już coś ci zacznie dolegać, to stajesz się nieznośny i ciężko się z tobą rozmawia. Kiedy jest już  naprawdę źle, to powiesz tylko 2 słowa „Kernel Panic”* i pójdziesz sobie spać. Ale na szczęście dość łatwo cię po tym obudzić i zazwyczaj tryskasz po tym energią, jakbyś nigdy nie chorował.

Gorzej dogadujemy się w kwestii twojego samopoczucia, w miejscu, gdzie chciałbym się z tobą spotkać. Najlepiej czujesz się w miejscach, gdzie jest dużo przestrzeni, bo tam możesz rozwinąć skrzydła, choć równie dobrze czujesz się na przykład w otoczeniu różnych owoców, jak maliny i banany**. Znowu porównać cię muszę do kameleona, bo wystarczy,  że zmienisz skórkę i czujesz się dobrze w zupełnie innym miejscu, choć czasem jesteś uparty i w pewnych miejscach odnaleźć się nie możesz.

Niekiedy wystarczy powiedzieć ci, że pewne rzeczy robi się w danym mieszkaniu inaczej i od razu zaczyna ci się podobać i to też jest fajne, ale czasem po prostu się nie da z tobą dogadać i trzeba się pożegnać. Wiem, że się rozwijasz i pracujesz nad sobą, żeby być coraz lepszym. Stoi za tym sztab zdolnych ludzi, którzy chcą budować i rozwinąć twoje zdolnosci, ale czasem robią z ciebie podzielonego na milion części potwora. Wciąż brakuje ci dużo do doskonałości ale część rzeczy robisz naprawdę nieźle.

Linuxie, znów się przełamałem i dałem Ci szansę. Nie zawiedź mnie tym razem.

*dziwnym trafem tak się nazywał mój zespół w NetMasters Cup
**Raspberry Pi i Banana Pi

 

Ta strona używa ciasteczek Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij