Staruszku, stęskniłem się za Tobą

By | Styczeń 23, 2016

Przyniosłem cię dzisiaj ze strychu, gdzie spokojnie odpoczywasz na swojej komputerowej emeryturze, żeby po raz kolejny poświęcić swój czas na takie hity jak Robak, Test Drive II: The Duel, Grand Prix Circuit czy nieśmiertelnego klona Tetrisa. Choć pod maską kryjesz zaledwie 8-bitowy procesor, który w trybie Turbo osiąga zawrotne 8 MHz i masz pamięć, która według Billa Gatesa wystarczy do wszystkich zastosowań, to nie pamiętam, aby kiedykolwiek zdarzały ci się jakiekolwiek przycinki albo zawieszenia 🙂 Robiłeś od zawsze to, do czego cię stworzono i nie zawodziłeś mnie aż do dziś.

Dałem ci monitor, dałem ci prąd, dałem klawiaturę – ale dobrej zabawy dzisiaj mi nie dałeś. Zapiszczałeś tylko smutno z tyłu, jakbyś chciał powiedzieć „umarłem”. Delikatnie poluzowałem śrubki trzymające twoją obudowę i otworzyłem ją. Nie było w tobie grama kurzu, co zapewne jest zasługą kartonu, w którym spędziłeś ostatnie kilkanaście miesięcy.

Zasilaczowe problemy

Sprawdziłem czy wszystkie przewody się trzymają w środku ciebie i niosą prąd niczym tętnice, ale po krótkiej chwili z miernikiem w ręku dowiedziałem się, że te przewody nie mają czego nieść, gdyż zasilacz nie chce pracować i tam gdzie powinno być 12V było zaledwie 4.

Ponieważ wiem, jak to bywa z prądem i zasilaniem, otworzyłem go delikatnie, sprawdzając wszystkie kondensatory, tworzące wrażenie wieżowców w centrum wielkiej metropolii, ale nie znalazłem niczego, co byłoby z nim nie tak. Skręciłem go i podłączyłem z powrotem do twojego ekosystemu jednak wciąż uparcie odmawiasz mi włączenia się.

Zapytałem więc na Facebooku dobrych ludzi, którzy pracują w firmie z twoim nazwiskiem. Obiecali pomóc i sprawdzić, czy nie została gdzieś w odmętach magazynów jakaś część, którą można nazwać zasilaczem i która mogłaby pozwolić ci wrócić do świata żywych. Będę niecierpliwie czekał na ich odpowiedź, a tobie Staruszku, mój drogi pierwszy komputerze obiecuję, że zrobię wszystko co tylko w mojej mocy, abyś wrócił do żywych i dalej bawił świat oprogramowaniem na tobie zainstalowanym.

Pamiętam czasy, kiedy stałeś gdzieś w miejscu dla mnie nieosiągalnym, kiedy ja jeszcze byłem dzieckiem. Kiedy w końcu dano mi się z tobą pobawić to radośnie pozwalałeś mi na żonglowanie grami i zabawę przy 12 calowym, czarno zielonym monitorze, gdzie doskonaliłem swoje umiejętności wyścigowe i uczyłem się logicznego myślenia, dzięki testowi na iloraz inteligencji. Miałeś też polski edytor tekstu, TAG, w którym ja stawiałem swoje pierwsze piśmiennicze kroki. MS-DOS 3.30, który wciąż jest na twoim twardym dysku, nauczył mnie cierpliwości do komputerów, pokazał mi że one nie gryzą i zainteresował mnie tym pięknem świata IT.

Czy dzieci nie mają czasem racji?

Na koniec zdanie, które mówiłem do wszystkich, mając mniej niż 7-8 lat „Jak pójdę do szkoły to będą komputery i drukarki. Nie będę musiał pisać dużo ręką, więc po co mam mieć ładne pismo?” – no cóż, teraz faktycznie wszystko można napisać na klawiaturze, a moje pismo jak było brzydkie, tak jest 🙂