Podsumowanie ostatnich 12 miesięcy

By | Kwiecień 11, 2015

Jak już gdzieś napisałem na tej stronie, urodziłem się 7 kwietnia. Kilka dni temu była kolejna data zaczynająca się na 7.04, co oznacza, że znowu jestem starszy. 22 lata, jak to poważnie brzmi. Gdybym mieszkał w USA to rok temu mógłbym pierwszy raz legalnie zakupić alkohol i ucieszyć się z tej okazji. Jednakże ten rok był dość zwariowany, dość dużo się wydarzyło i chciałbym to teraz sobie w tym wpisie podsumować.

Rok temu pracowałem sobie szczęśliwie w Hewlett-Packard w małym nadmorskim miasteczku niedaleko Newcastle. Wtedy już miałem podjętą decyzję, że wrócę do Polski z kilku powodów, które w sumie i tak udało się połowicznie zrealizować 😉 Miałem sobie iść na UJ, skupić się na dalszej nauce i starać się pokazać sobie i niektórym ludziom, ze jestem co nieco wart.

Taaa… powrót do Polski i nie zmiana planów? nie w moim przypadku. Jedna rozmowa telefoniczna i kilka wymienionych e-maili sprawiły, że jestem teraz gdzie jestem. Oferta pracy w dużej, rozwojowej firmie w Krakowie przekonało mnie do tego, że warto spróbować i zobaczyć, czy będę się nadawał. Dlatego w dzień po przylocie pierwsza rozmowa kwalifikacyjna, zaraz po niej druga i kilka dni później wiadomość, która  zmienia wszystko. Rozmowa telefoniczna  rozpoczęta słowami „Panie Arku, mam dla pana pracę. Rozpoczyna pan 1 lipca.”. Szybka analiza za i przeciw i podjęta decyzja, zmiana całego dotychczasowego życia, przeprowadzka do Krakowa i  rozpoczęcie nowego wyzwania, jakim jest ABB. „Tak, chyba jednak jesteś coś wart” – pomyślałem wówczas.

Pracowałem sobie przez lipiec i sierpień, pod koniec którego przypomniałem sobie kawałek rozmowy rekrutacyjnej i pytanie o chęć studiowania przeze mnie. Jako, że z UJ’tem mi, powiedzmy sobie szczerze, nie wyszło ze względu na fakt, że nie miałbym czasu już kompletnie na nic, wybór padł na jakieś studia zaoczne w Świętym Mieście, z resztą spod którego pochodzę – Częstochowę.  Szybkie pytanie do kolegi z ławki z technikum i decyzja podjęta równie szybko – Akademia im. Jana Długosza w Częstochowie. Dla niektórych mój wybór to czyste szaleństwo, dla tych, których udało mi się przekonać do swoich argumentów – logiczna decyzja, a dla innych przejaw lenistwa. Czy ja wiem, czy lenistwem można nazwać cotygodniowe pokonywanie trasy Kraków – Częstochowa, aby pobierać nauki i jednocześnie pracować. Ale cóż, niektórzy patrzą na świat tylko przez własne oczy i nie przyjmują żadnych argumentów.

Potem było dość długie i monotonne szukanie mieszkania, które jakoś udało się znaleźć, przeprowadzić i rozpocząć codzienne wymarsze do pracy, aby tworzyć, modyfikować i usuwać różne rzeczy, a potem pogrzebać sobie w serwerach 😉

Więc zaczął się październik, rozpoczęła się edukacja i okres ciekawych przeżyć natury komunikacyjnej, połączonej ze zdobywaniem kolejnych doświadczeń zarówno Service Manager’owych jak i matematyczno-pythonowych.

Październik był też miesiącem, kiedy po raz pierwszy udałem się do Piotra, osoby o wielu talentach i bardzo ciekawym podejściu do życia, na robienie boczku w czekoladzie 😉 Te spotkania mają swój klimat i zawsze jest to okazja do poznania kolejnych osób pracujących  w ISDC.

Listopad był miesiącem poświęconym poszerzaniu swojej wiedzy zawodowej, to właśnie wtedy zrobiłem kurs ITIL Foundation wraz ze zdaniem egzaminu oraz zrobiłem kurs Microsoft 70-410 – z którego już za tydzień egzamin (czy już powinienem panikować czy poczekać z tym jeszcze 2-3 dni? :D). Rozpoczęły się pierwsze kolokwia, zarywanie nocek aby wszystko ogarnąć i nie denerwować się jeszcze bardziej.

Grudzień był dużo spokojniejszy, w sumie było to raptem 2.5 tygodnia, po których rozpocząłem swój pierwszy, 14 dniowy urlop świąteczno-noworoczny. Bezśnieżne święta, trochę odpoczynku – taak, tego mi było potrzeba.

Powrót do pracy po nowym roku przyniósł nowe wyzwania – SESJA i CEU. O ile to pierwsze było nieuniknione już od października, to CEU przyniosło trochę zamieszania i nerwówki w naszej firmie, ale finalnie dajemy sobie jakoś radę z tym. Oczywiście byłoby zbyt pięknie, gdyby na częstochowskich uczelniach sesja przebiegała bezproblemowo, więc zaliczając wszystko w 1 terminie udało mi się ją skończyć 31 marca 😉 Aaa, w styczniu jeszcze zdałem pierwszy z pięciu egzaminów ITIL’owych na poziomie Intermediate.

Oprócz tego całego zgiełku towarzyszącemu mojemu życiu w styczniu i lutym,  znalazłem któregoś dnia chwilę czasu na refleksję na temat naszego jakże pięknego kraju. Porównałem sobie 2 paski – jeden nasz, krajowy i jeden wystawiony podczas pobytu i pracy w Zjednoczonym Królestwie. Otóż, o ile w Anglii pobierano ode mnie jedynie 20% zaliczki na podatek dochodowy i kilka funtów na National Insurance, w Polsce okazuje się, że co miesiąc oddaję państwu polskiemu 32% swojej wypłaty i płacę kolejne podatki będące wyższymi od brytyjskich, co w rzeczywistości oznacza, że miesięcznie, po uwzględnieniu kosztów życia w Anglii zostawało mi 47% pieniędzy więcej. Do tego tematu pewnie jeszcze kiedyś powrócę.

Potem nastał marzec, miesiąc, który rozpoczął się wiosennie, miło, trochę rzeczy się zmieniło, przeszkoliłem się z Administrowania Windows Serverem i poza tym to złapałem trochę oddechu przed kolejnym semestrem 🙂

Kwiecień, przyszedł niespodziewanie szybko, przyniósł zaskakującą dla drogowców i kierowców pogodę, nadeszły święta, kolejne kilka dni odpoczynku i wreszcie wtorek, 7 kwietnia 2015. Dzień, kiedy chciałbym naprawdę podjąć jakieś postanowienia i zacząć w końcu robić coś co pozwoli mi być jeszcze silniejszym w walce z przeciwnikami człowieka 😉

Podsumowując jak dla mnie był to ciekawy rok pełny nowych wyzwań z relokacją i rozpoczęciem kilku spraw od nowa. Chciałbym, aby kolejne 12 miesięcy obfitowało w większą stabilizację i przyniosło coś bardzo pozytywnego w moim szarym, codziennym życiu 😉