Moje 3 tygodnie z iPhone’m 6S – wrażenia

By | Lipiec 24, 2016

Tak, stało się, kupiłem iPhone’a. Po kilku latach spędzonych z różnymi smartfonami, przyszedł czas na telefon z nadgryzionym jabłkiem. Co skłoniło mnie do zmiany platformy i jak odczuwam swoje obycie z telefonem z nadgryzionym jabłkiem?

Zacznijmy więc od początku. Na iPhone’a zdecydowałem się po ponad 5 latach spędzonych głównie z Androidem. Miałem Samsunga Galaxy Spica, Galaxy Ace’a, Nexusa 4 i LG G3. Android jaki jest, każdy widzi. Zawieszający się, wymagający nie wiadomo jak potężnych podzespołów do działania.  Nie twierdzę, że 6.0 jest tak beznadziejny jak 2.3.7, ale mimo wszystko do perfekcji brakuje i to dość sporo w moim przekonaniu. Dodatkową wadą telefonów opartych o Androida jest fakt, że producenci nie przywiązują dużej uwagi do swoich urządzeń po sprzedaży. Część problemów Androida idzie rozwiązać tylko przez instalację custom romu albo przez roota. Przy czym z custom romami jest, jak jest – tylko Nexus miał pełne wsparcie społeczności, ale został porzucony przez Google’a w 18 miesięcy po premierze. Zresztą czy jakikolwiek producent urządzeń z Androidem wspiera dłużej swoje urządzenie?

Dlaczego jednak iPhone?

Jestem Geekiem/Nerdem/Pasjonatem nowych technologii*  i przez długi czas myślałem, że iPhone nie jest dla mnie, bo to zamknięty ekosystem, bo nie można grzebać w środku, bo to Apple, etc… Jednak po przygodach z CyanogenModem na LG G3, który w zasadzie działał poprawnie, chociaż zdarzały mu się jakieś dziwne rzeczy, po których miałem ochotę rzucić nim o ścianę. Jednak kiedy dłużej pobawiłem się jabłuszkiem to odkryłem, że ten telefon po prostu działa. Nie zawiesza się, nie okazuje się, że jakaś funkcja po prostu nie działa. Można mu po prostu zaufać, że wykona swoją pracę, a nie zawiesi się wyświetlając komunikat o tym, że aplikacja nie odpowiada.

Kolejną cechą charakterystyczną Androida jest Bloatware instalowany czy przez producenta sprzętu czy przez dystrybutora. Tak, iOS też ma tego od groma, ale są to aplikacje od Apple mimo wszystko, nie ma ich aż tak dużo i część z nich jest przydatna. Poza tym zawsze można je schować do jakiegoś folderu i zapomnieć że istnieją.

Co w iPhonie mi się podoba, a czego nie lubię?

In plus:

  • Responsywność – wszystko po prostu działa
  • Dostępność aplikacji w App Store – wydaje mi się, że jest z tym dużo lepiej, niż na Androidzie
  • Touch ID – po prostu działa 🙂
  • LTE Advanced – w Krakowie wyszło mi symetryczne 120 Mbps
  • Ekran – pomimo mniejszej rozdzielczości i tak wszystko widać idealnie
  • Mnogość akcesoriów do kupienia za grosze u kolegów z Chin

In minus:

  • bateria – ciężko, żeby starczyła na dłużej niż 1 dzień
  • konieczność posiadania iTunes’a – chyba nie wymaga komentarza?
  • brak Apple Pay w Polsce

 

To chyba tyle na dzisiaj, napisałem, co uważam po 3 tygodniach używania tego szarego kawałka aluminium i innych substancji. Jeżeli macie jakieś pytania, chcecie porozmawiać, zapraszam do zostawienia komentarza.

*- niepotrzebne skreślić